20190212_082857
Bez kategorii

Zakochana, sympatyczna i ladacznica Cz.II

Nie mamy dużego doświadczenia z odmianą Albillo Real, brakuje nam szerszego porównania tych win oraz kolejnych, ukazujących się roczników. W ubiegły piątek w obecności kilku znajomych osób stanęła na stole bardzo ciekawa pozycja- Las Moradas de San Martín Albillo Real, rocznik 2017. Po otwarciu butelki … ogromna niespodzianka! Białe wino pełne smaku i niuansów. To, co nas zaciekawiło jakiś czas temu w odmianie Albillo, to wydarzenie, sprzed ponad sześćdziesięciu lat, o którym dowiedzieliśmy się od naszych hiszpańskich kolegów. Enolodzy słynnej wytwórni Vega Sicilia, której nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, w pojedynku z tym szczepem zmuszeni zostali rzucić na ring swój biały ręcznik.

San Isidro

To były  lata 40te ubiegłego wieku, niesłychane! Pięćdziesiąt lat później, pod koniec dekady, doszło do podjęcia kolejnej próby stworzenia wielkiego białego wina. W starciu ekspertów Vega Sicilia Vs Albillo, pojedynek zakończył się ponownie K.O dla enologów mitycznej wytwórni z Ribera del Duero. A jednak, komuś się udało, miał więcej cierpliwości, a może wiedzy? szczęścia? Te wszystkie rzeczowniki odnoszące się do powodzenia w działaniach można przypisać tylko ludziom nieprzeciętnym. WSZYSCY MAMY JAKIEŚ MARZENIA, JEDNAK SPEŁNIENIE ICH W NASZYM ŻYCIU WCALE NIE JEST ŁATWĄ SPRAWĄ I UDAJE SIĘ TYLKO WYBRANYM. Po wielu latach, w końcu znalazły się osoby, które stanęły przed wyzwaniem  i podniosły rzuconą rekawicę, stawiając czoło niepokonanemu dotychczas Albillo. Ucieszyło nas niezmiernie, że enologowi wytwórni Las Moradas S.M. się powiodło. To nowa generacja winiarzy, pasjonatów, bliżej nie znanych ludzi, którzy zmieniają od jakiegoś czasu obraz hiszpańskiego winiarstwa. Albillo Real, jest typowym szczepem  dla obszarów położonych w pobliżu, tak modnego ostatnio w winiarskim światku Sierra de Gredos, leżącego w okolicach  Madrytu. Od wielu lat enologom i winiarzom było wiadomo, że biała odmiana  Albillo nie jest Summus Pontifex winiarskiej ekspresji. Innymi słowy, jest to niełatwy szczep, który jednak przy niemałym wysiłku i dużej wiedzy,  może dać wina podobne do tych  z doliny Rodanu. Ma wiele cech podobnych do francuskich odmian Marsanne i Roussane. Gdy umiejętnie i z cierpliwością potraktuje się go w beczce i butelce, potrafi pokazać  ogromną elegancję, przypomina wielkie francuskie białe wina. Teraz kolej na notę degustacyjną.

  Ojos

KOLOR – w kieliszku trochę nas zaskoczył, spodziewaliśmy się mocniejszej tonacji. Pokazuje prawie bezbarwną, słomkowo żółtą, matową barwę z glicerynową odrobiną zielonkawego połysku. W sumie jest ładny, nierzucający się w oczy.

                                                              nos

NOS– intensywność aromatyczna tego wina jest raczej średnia, ale za to o wielkiej złożoności. Pojawiają się bardzo wyraziste, dojrzałe nuty owocowe: gruszki, suszonej moreli i słodkawej pigwy. To jednak nie wszystko. Obok owoców znajdziemy również białe kwiaty (chyba jaśmin), nuty dobrego drewna, ciekawe miodowe tonacje. Jest też odrobina przypraw (anyż, oregano) w obecności roślinnych niuansów, w postaci pojawiającego się nagle zapachu skoszonego siana. Obecne lekkie tosty i  na końcu…. świeżutkie masełko. Cały ten bogaty wachlarz zapachów pojawiających się jeden po drugim, prezentuje się harmonijnie, jest elegancki i niepowtarzalny. Należałoby zaznaczyć, że zbytnio schłodzone Albillo Real wyłącza wiele z opisanych doznań, dlatego warto poszukać odpowiedniej do degustacji temperatury. Mieliśmy na początku trochę nieudanych prób, by znaleźć właściwą równowagę wina. To są jednak kwestie osobiste, które należałoby pozostawić każdemu, kto pragnąłby się zmierzyć z tym szczepem.

 Labios

USTA– wszyscy uczestnicy piątkowej degustacji jednoznacznie określili, że jest to wino jeszcze bardziej interesujące w ustach, niż w nosie. Smak góruje nad zapachem. Jest bardzo łatwe w piciu, ale jednocześnie pokazuje ogromne bogactwo wrażeń, co od razu ustawia je w kategorii białych win Premium. Wejście na podniebieniu cechuje duża świeżość i znaczny wolumen. Wyczuwa się, że kwasowość jest umiarkowana, ale wystarczająca i dobrze połączona z całością. Daje również znać pochodzenie winogron z gleby wytworzonej na granicie, w postaci bardzo precyzyjnych, mineralnych niuansów o słonawym, morskim wykończeniu oraz delikatnym, gorzkawym posmaku. W ustach trzyma w każdym momencie swój poziom. Pojawia się cały, bogaty wachlarz smaków: pigwy, gruszki, limonki, liści mięty na dalszym planie. W swoim kontakcie z podniebieniem jest oleiste, gliceryczne, tworzy przyjemną równowagę pomiędzy słodyczą owoców  i kwasowością. Drewno z dojrzewania w beczce jest obecne, ale delikatne. Francuski Alier zrobił swoją dobrą robotę, ułożył się w butelce w doskonałej harmonii z dojrzałymi owocami. W końcówce pojawiają się wrażenia przypominające miód z delikatną goryczką ziół. Całość sprawia bardzo miłe odczucia, zachęca do degustacyjnego zgłębiania flaszki. To zdecydowanie oryginalne i bogate w smaku wino, które nas zaskoczyło, jak napisaliśmy powyżej. Albillo Real po niepowodzeniach w przeszłości u wielkich winiarzy Rioja i Ribera del Duero, stoi obecnie przed ogromną szansą powrotu na szczyt światowego winiarstwa. Oczywiście producentów z Gredos czeka jeszcze sporo pracy, ale dobra droga już się rozpoczęła i widać jej efekty.

Rey Felipe II

Hiszpański król Felipe II zapisał się w historii, jako człowiek nieco posępny i tajemniczy. Jeśli ktoś z was zdecyduje się odwiedzić El Escorial, to w pałacowym muzeum znajdzie portret króla o nieco ascetycznym wyglądzie. Mówi się, że nie pozwalał sobie w życiu na wiele uciech, uciekał od wszelkiego rodzaju rozrywek i nie szukał  towarzystwa  kobiet. Z kolejnymi żonami (kochankami) utrzymywał raczej odległe i chłodne  relacje. Miał zwyczaj zapraszania do królewskiego stołu swoje wybranki tylko w piątki, soboty i w przedświąteczne dni. Ten największy monarcha Europy XVI wieku do posiłków wybierał przede wszystkim wina pochodzące znad Renu, ale nie tylko. W liczne podróże do swoich królestw zawsze zabierał białe wina robione ze szczepu Albillo Real z okolic Gredos. Warto więc chyba spróbować samemu, jak smakowały królewskie trunki. Niestety, nie sprawdzaliśmy, czy są w ofercie polskich sklepów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *