Hitler
Bez kategorii

ein Volk, ein Führer und ein Weine cz.I

Śledząc ostatnio na łamach codziennej prasy, gorące wydarzenia we wzajemnych stosunkach pomiędzy niektórymi bratnimi dotychczas krajami, dochodzi się do ciekawych wniosków. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że świat w dzisiejszych czasach jest jakby bardziej złożony niż mogłoby się to wydawać. Chociaż sprzeczności są niejako wkomponowane w jego istotę, zresztą w znacznym stopniu tworzoną przez złożoną naturę ludzką, to jednak, na obecnym etapie dziejowym, zauważalna jest niebezpieczna chęć, jakby nowego rozdania, widzianego przez piszących te słowa, jako ponowne otwarcie  w wielu dziedzinach…. na przykład zapisanych już dawno kart historii. Rzetelnie udokumentowana wiedza powinna nam jednak pomóc w zrozumieniu sensu posiadania tego oczywistego instrumentu, którym jest poznanie, a którego należałoby się oczywiście również nauczyć w odpowiedni sposób posługiwać. Pragnęlibyśmy dzisiaj zaprosić czytających nasz blog na kolejną wspólną wycieczkę w lekcje historii, a dokładniej poznania jednego z mniej znanych epizodów II wojny światowej.

                                    iabbf

Proponujemy Wam podróż, w ściśle zamierzonym celu uważnego spojrzenia na karty ciekawych wydarzeń dotyczących francuskiego winiarstwa w czasie okupacji Francji przez niemiecką III Rzeszę. Pewna część informacji,  jaka się ostatnio pojawia o zdarzeniach tamtych lat, niestety nie dostarcza nam spostrzeżeń innych niż te, które są oferowane przez jedynie słusznych interpretatorów przeszłości. Dlatego więc, dla pewnej równowagi, z odrobiną historycznej przekory jak zawsze, przedstawimy kilka pozostałych, znanych nam  doświadczeń osób zachowujących do dzisiaj swoje barwne przeżycia z tamtego okresu. Sądzimy, że w ten sposób uważni lektorzy pasjonujący się tematyką wina, będą mieli dostęp do pełniejszego poznania właściwego wymiaru obrazów wydarzeń minionych czasów.

WEIN und KRIEG (Wojna i Wino…francuskie)                                                                         Guerra 1

O sile francuskiego ruchu oporu Résistance, skierowanego przeciwko niemieckim najeźdźcom oraz okupacyjnym władzom wiadomo już stosunkowo sporo. Jest to piękna karta historii wielu, często anonimowych grup ludzi, którzy z narażaniem życia stanęli odważnie w obronie podstawowych wartości własnego narodu.  Nas mocno zainteresowały relacje jakie panowały w tamtym czasie pomiędzy francuskimi winiarzami a okupantem III Rzeszy. Istnieje bowiem sporo niedomówień, a nawet nieścisłości w omawianym temacie. Powszechny pogląd jest taki, że francuscy winiarze oraz plantatorzy winorośli po klęsce wojennej swojego kraju odegrali dużą rolę w walce Niemcami. Utworzył się nawet pewien mit francuskiego winiarza (vigneron resistance), nie przestającego odważnie prowadzić dalej walki zbrojnej… na swój sposób. Spotkaliśmy się z wieloma narracjami informującymi o systematycznych grabieżach winnic oraz bohaterstwie odważnych vignerons, którzy ukrywali w podziemnych piwnicach, pomiędzy  skrzynkami butelek oraz beczkami wina, bojowników ruchu oporu. Znane są wszystkim historie o celowym zamurowywaniu podziemnych części magazynów winnic ślepymi ścianami, by uchronić winne skarby w postaci tysięcy butelek musującago trunku w piwnicach Szampanii. Powielane są przekazy o informowaniu francuskiego ruchu oporu o składanych zamówieniach na wino przez administrację III Rzeszy, w tym między innymi, o słynnym zleceniu dla potrzeb „Pustynnego Lisa”, czyli feldmarszałka Rommla, które to informacje rzekomo miały pomóc aliantom w rozpracowaniu kampanii Hitlera w Afryce Północnej. Słyszeliśmy również wiele historii o odważnych francuskich winiarzach, którzy w obowiązkowych dostawach podmieniali towary na gorszej jakości, starając się oszukiwać okupanta na różne sposoby. Część tych historii jest niewątpliwie bezsporna, bowiem wiele osób z winiarskich regionów Francji ucierpiało z powodu barbarzyńskiego najazdu spragnionych Niemców. Należałoby jednak rozeznać skalę powyższych działań i spojrzeć uważnie jak wyglądały właściwe relacje tamtych czasów u ludzi wina obydwu krajów.                                                                                                                                                                                WEINFÜHRER in FRANKREICH (Führerzy Wina we Francji)

Guerra 3                                    

Każda armia lubi topić swoje smutki przegranych batalii, lub jak kto woli, fetować chwile radości ze zwycięstwa, w butelkach zdobycznego wina. Patrząc uważnie na barwne karty historii można zauważyć, że już w okopach I Wojny Światowej, obok karabinów i armat znajdowały się również skrzynki pełne butelek szampana. Nie wszyscy o tym pamiętają, ale w tamtych czasach na pierwszej linii frontu było pewną tradycją picie szampana i  obyczaj ten przetrwał w niezmienionej formie aż do II Wojny Światowej. Wehrmacht III Rzeszy pod tym względem nie różnił się niczym od innych wielkich armii. Przy okazji militarnych podbojów nie zapominano również o wojennych trofeach, oraz …podstawowym zaopatrzeniu dla swoich sił. Dlatego Niemcom między innymi, zależało bardzo na najsłynniejszym i najbardziej popularnym na kontynencie winie tamtej epoki, jakim był szampan z francuskiego regionu Champagne.

Otto bismark           Od czasów wielkiego kanclerza Rzeszy Niemieckiej –Otto Bismarcka, który z właściwą sobie powagą twierdził, że szampan jest przede wszystkim lekarstwem na wzdęcia, postrzeganie tego trunku przez szerokie masy walecznej rasy aryjskiej, zmieniło się nie do poznania. Tak więc wino w czasie II Wojny Światowej lało się obficie z wojskowych menażek. Pito je na różne sposoby na wielu frontach, również wprost z butelek, chociaż jak zaznaczają uważni badacze historii, oficerowie wyżsi rangą byli zaopatrzeni w kieliszki. Niemiecka ofensywa na Francję odbyła się w błyskawiczny sposób. W ciągu zaledwie sześciu tygodni walk, dumny naród Galów został pobity i upokorzony podpisaniem dotkliwego aktu kapitulacji, narzucającym przegranym, między innymi dotkliwe opłaty na poczet przyszłej okupacji Rzeszy. Początkowo była to kwota sięgająca około 400 milionów franków dziennie (wzrosła do 500 milionów w 1943 roku). III Republika francuska dobiegła kresu. Kraj mocą traktatu został podzielony na dwie strefy: północną będącą pod okupacją Niemców oraz południową- „wolną”, rządzoną przez kolaborujący z Niemcami rząd Vichy.

Vinias de bordeaux

Wielkie regiony Bordeaux, Burgundii i Szampanii ze swoimi malowniczymi, starymi zamkami w otoczeniu winnic, w których trzymano prawdziwe skarby, znalazły się w okupowanej strefie. Winiarze początkowo nie byli pewni co stanie się z ich własnością. Zastanawiano się czy zawartość piwnic zamkowych będzie skonfiskowana, co wydawało się naturalne, czy też może będzie kupiona i zapłacona. W 1940 roku, zaraz po zakończeniu walk pojawił się typowy wojenny impuls gromadzenia łupów, który był krótkim okresem grabieży trwającym około 2 tygodni. Niemieckie władze bardzo szybko uporządkowały sytuację wina na podbitych terenach. Powołano instytucję pod nazwą „Beauftragte für den Weinimport”, czyli coś na kształt winnych komisarzy ds.importu tego trunku dla potrzeb III Rzeszy, których nazistowski rząd wysłał szybko na podbite tereny. Francuzi skolei, nazywali owych komisarzy po swojemu- „Weinführer” i tej ciekawie brzmiącej nazwy odtąd będziemy się trzymać. Byli oni organizatorami obrotu winem i przepływu towaru. Nie były to przypadkowe osoby. Chociaż nosili wojskowe mundury, uważano ich za prawdziwych specjalistów branży, ludzi, którzy mieli dużą wiedzę w tym co robią, między innymi dlatego, że przed wojną zajmowali się zawodowo winem. Pochodzili z niemieckich rodzin kupieckich mających duże doświadzenie w handlu, których firmy na długo przed wojną zawiązały bliskie relacje z francuskimi winiarzami. Tak więc, Weinführers to byli führerzy, czyli przywódcy ds. wina. Ich wodzostwo pojawiło się z potrzeby interesów, które musieli pilnować dla Wielkiej Rzeszy. I trzeba jasno powiedzieć, że w okupowanej Francji prawie wszyscy godzili się na takie przywództwo. Wprawdzie oficjalnie podaje się, że wśród winiarzy istniała duża niechęć w stosunku do okupanta, jednak wiele zachowanych przekazów, wskazuje na nieco inny obraz: zamiast wrogości, całkiem dobre relacje z administracją III Rzeszy, które jak podają niektórzy, łączyła wspólna miłość do wina. Ale o tym napiszemy w kolejnym już odcinku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *