Hidalgo1
Bez kategorii

Królowa bieli – Hidalgo Castilla Chardonnay

Jeśli ktoś w Polsce zapytałby się, z czym kojarzy się nam hiszpański region La Mancha, to najbardziej prawdopodobna odpowiedź byłaby chyba  jedna. Większość z nas odniosłaby się do arcydzieła literatury napisanej przez Miguela de Cervantesa – Don Kichote. Campo_de_Criptana_Molinos_de_Viento_1Nie mniej jednak w ostatnich latach region Kastylii- La Manczy stał się również mocno rozpoznawalny, ze względu na poziom gatunkowych win, które tam powstają, a które trafiają na stoły i do kieliszków naszych krajowych konsumentów. Stanowią również świetną promocję tego regionu. Dzisiaj proponujemy Wam ciekawe, białe wino powstające w krainie niezliczonych wiatraków- Hidalgo Castilla. Powstaje  tylko ze szczepu Chardonnay, który ze względu na swój potencjał aromatyczny, zdolność do starzenia się oraz delikatny charakter,  często określany jest jako „królowa bieli”. To odmiana winorośli zatwierdzonej w Castilla-La Mancha dopiero od 1998 r. Jako jedno z najbardziej cenionych i znanych winogron na świecie dających świetne wina, przyjęło się również bardzo dobrze na terenie Półwyspu Iberyjskiego. Można powiedzieć, że hiszpańskie Chardonnay triumfują od jakiegoś czasu. Hidalgo Castilla Chardonnay jest zdobywcą Golden Medal w  prestiżowym konkursie Premios Zarcillo.

Zarcilolo              W kieliszku jest słomkowo-żółte z zielonkawymi refleksami, o konsystencji gliceryny na ściankach szkła. W nosie pokazuje dużą złożoność aromatyczną. Dostrzegane są aromaty typowe dla tej odmiany, gdzie dojrzałe owoce (brzoskwini, gruszki i ananasu)  w połączeniu z egzotycznymi owocami pochodzącymi z tropiku (mango, marakuja)  wyróżniają się sporą intensywnością. Zauważalne są również miodowe nuty. Podniebienie jest pełne i mięsiste. 20190529_123716Taką pozycję możemy polecić do delikatnych przystawek i potraw, które nie są zbyt aromatyczne. Miękkie sery, ryby, owoce morza, czy smaczna paella mogą być dobrym towarzystwem dla Hidalgo Chardonnay. Można się nim również cieszyć jako aperitifem. Zaleca się podawać na zimno, w temperaturze od 8 do 10 ° C, aby lepiej docenić wszystkie niuanse i świeżość. Jest to wino, które w ciepłe dni sprawi wszystkim dużą satysfakcję. Nasza znajoma się nim zachwyciła twierdząc, że pokazuje w kieliszku nawet… hedoniczną jakość. Tak, czy owak można się nim radować. Hidalgo Castilla Chardonnay wejdzie na stałe do portofolio sklepu Viniteranio.

ROZA-WIATROW-3D-drewniany-kompas-na-sciane
Bez kategorii

Róża wiatrów- nic o polityce!

Wieją niespokojne wiatry, i to ze wszystkich stron świata, ostatnio. Aż dziw bierze, że większość osób nie chce tego zauważyć. Stare, hiszpańskie przysłowie mówi, że ”…gdy przyjdzie Ci nagle się wybrać na niezapowiedzianą wojnę, to powinieneś zabrać ze sobą to, co akurat masz pod ręką. Jeśli jest to gruby kij, chwyć go mocno w dłonie. Jednak lepiej by było dla Ciebie, gdyby to była siekiera”. Umiejętność radzenia sobie w trudnych momentach naszego życia jest niezwykle pożyteczną sprawą. Przykładem niech będzie historia pewnego utalentowanego winiarza z modnego ostatnio regionu, jakim jest Bierzo. To nie kto inny,  jak wielka osobowość winiarskiego świata- Raul Perez.

Raúl-Pérez-4

Jego sylwetkę opisywaliśmy niedawno tutaj. Pani MalgosiaWspominała o nim również publicznie  pani Margarita z biura ambasady Królestwa Hiszpanii, która jak powiada mój patrón: ma bardzo głęboką wiedzę o winach i równie szerokie horyzonty myślowe przygotowane stosownie do dużej rozpiętości zagadnień :-)Przypomnijmy, że to właściwie osobie enologa Raula Perez powinno się zawdzięczać modę na świetne wina ze szczepu Mencía. W dzisiejszym wpisie podam kilka kolejnych szczegółów, o których raczej niewiele osób wie, a które być może pomogą Wam poznać lepiej niezwykle ciekawą historię tych win. Słyszałam na jednym ze spotkań, które prowadził Raul, że jego osobisty sukces z winami był raczej przypadkowy. Trzeba wiedzieć, że początki minionej dekady stanowiły dość trudny okres dla regionu Bierzo i autochtonicznego szczepu winogron, jakim jest Mencía. Wydawało się, że w Hiszpanii nie ma miejsca dla win z nieznanych bliżej odmian i nowych regionów. Był to jednak jednocześnie okres zmian w światowej stylistyce winiarstwa, początek XXI wieku, gdzie od jakiegoś już czasu dominujący prymat w branży wiedli amerykańscy guru z Robertem Parkerem na czele. Dla wielu winnych apelacji z różnych krajów (w tym również słynnego Ribera del Duero) kończyła się epoka bezwzględnej fascynacji beczką. Pojawiał się właśnie na horyzoncie mocniejszy impuls  w postaci zainteresowania winami o większej ilości owoców. jay_miller_scam1W tym czasie właśnie, jeden z krytyków pracujących dla Roberta Parkera (Jay Miller), wybrał się do maleńkiego hiszpańskiego regionu Bierzo w poszukiwaniu nowych, ciekawych pozycji. Wybór padł na pierwszą winiarnię Raula Perez, która nazywała się Castro Ventosa. Pech chciał, chociaż właściwie należałoby to nazwać dobrym zrządzeniem losu, że jak nam powiedział Raul, w tamtym czasie nie posiadał pieniędzy na zakup beczek do starzenia wina. Był, jak to się u nas w Polsce potocznie mówi: ..bez grosza przy duszy. Pierwsze robione przez niego wina były więc tylko niebeczkowane. Spodobały się jednak bardzo swoją oryginalnością amerykańskiemu krytykowi. To było dokładnie to, czego szukał, co pasowało bardzo w zmieniającą się właśnie stylistykę win: owoc bez żadnego makijażu beczką. Do tego stopnia zachwycił się winami szczepu Mencias, że przyznał im bardzo wysokie oceny oraz opisał szeroko w słynnym czasopiśmie The Wine Advocate. Właśnie od tego momentu rozpoczęła się światowa sława win tego szczepu z regionu Bierzo. Opowiadał nam również Raul Perez, że gdyby wizyta Jay Millera wypadła wcześniej albo później, najprawdopodobniej sprawy potoczyłyby się już całkiem inaczej. To był właśnie prawdziwy dobry los, łut szczęścia, lub the right moment, jak mawiają anglosasi. Rozsławił enologa, jego wina i sprawił, że na maleńką, hiszpańską apelację Bierzo skierowane zostały oczy całego winiarskiego świata. Teraz do konkretów. Dostaliśmy niedawno do degustacji  bardzo wyjątkową i ekskluzywną kolekcję win Raula Perez pod nazwą Tilenus. Ich ekskluzywność wiąże się z wiekiem i kategorią winnic, z których powstają oraz prawdziwym geniuszem enologa, który pokazuje swój kunszt w pracy z odmianą Mencía. To jedne z pierwszych kreacji tego szczepu, które rozbudziły zainteresowanie wszystkich krytyków. Testowaliśmy właśnie najmłodszą ze sztandarowych pozycji wytwórni MG Wines, jaką jest Tilenus Vendimia 2018.

Tilenus etykietaTilenus revers

Nota degustacyjna Tilenus Vendimia 2018:     Jest to młode, bardzo ciekawe, niebeczkowane wino. Najpierw muszę zaznaczyć, że butelkę Mencí należałoby otworzyć przynajmniej godzinę przed degustacją. My tego nie zrobiliśmy i to był nasz pierwszy błąd. Dzięki odpowiednio długiemu napowietrzeniu wino zmienia się nie do poznania. Drugą naszą pomyłką było to, że wyciągneliśmy korek z flaszki znajdującej się w temperaturze pokojowej. Wiosna, wieczór (było ciepło), no i w dodatku czuliśmy się już obezani  w temperaturach degustacji czerwonych win. Powiadają, że pewność siebie (czyt. pycha) kroczy przed upadkiem. Coś w tym powiedzeniu musi być z prawdy. Otóż z winami szczepu Mencías jest trochę inaczej. W Bierzos takie wina pije się chłodne, wyciągnięte z lodówki. Tak, czerwone, wytrawne prosto z chłodziarki (ale schłodzone nie za mocno), drodzy czytelnicy! Wyjaśniono nam kiedyś, że degustacja w pokojowej temperaturze raczej nie jest wskazana. Rozłazi się w ustach cała konstrukcja dobrego wina. Starsi ludzie z Bierzo pierwsze Mencías, jakie pamiętają, to rosados o dużej świeżości, podawane na chłodno. Coś w tym zjawisku musi być, że również czerwone wytrawne mają takie same zalecenia. My niestety, zbagatelizowaliśmy te uwagi.

Tilenus glowne 2 Degustowany Tilenus Vendimia 2018  pokazał nam spory wachlarz aromatyczny z akcentami przede wszystkim dzikich owoców i kwiatowych nut. Młodość i charakter to dominujące w nosie cechy niebeczkowanej Mencí. Na podniebieniu łączą się różne wątki smakowe. Z jednej strony fajny jedwabisty, lekkawo słodkawy smaczek czerwonych owoców z mocnym akcentem kwiatowym (róże czy fiołki?) obecny również w ustach, ale z drugiej jakby strumień gazowanego dwutlenku węgla, który przecina z werwą  język, by po krótkiej chwili się ulotnić. Pojawiają się również pikantne nuty, gorzkawe, zielne, trochę jakby rustykalne. Trzeba przyznać, że jest to wino z charakterem, które sprawia mocne i różnorodne doznania. Ale należy dodać też, że jest spójne i dość długie jak na swój młody wiek, i niezwykle łatwo pijalne. Kwasowość nie jest zbyt wysoka, ale wyczuwa się w ustach od pierwszego łyku naturalną świeżość wina. Dostaliśmy w zestawie kilka innych pozycji gamy Tilenus, tym razem starzejących się w beczkach. Bardzo ciekawi nas, jak zaprezentują się w kieliszku i na podniebieniu wszystkie Mencías od Raula Perez. To mogą być dobre wina na niepewne czasy, charakterne pozycje. Pewien nasz dobry znajomy mający duże doświadczenie w survivalowych  wyprawach twierdzi, że do przetrwania niepewnego czasu Róży Wiatrów potrzebny jest spokój i właściwe towarzystwo. Nie chcę budzić niepokoju i tak już mocno niespokojnych osób, ale warto też nie zapominać o dobrej flaszce na takie momenty. W dzisiejszych czasach potrzebujemy również trochę pozytywnych emocji. Bez względu na to, czy nasz świat się skończy, czy też nie, pojawi się napewno kolejna okazja dla udręczonej ludzkości, którą warto będzie uczcić lampką dobrego wina.

lucifer_comic_dc
Bez kategorii

Mroczne strony wina

Czy ktoś z czytających  pamięta, jak nazywała się najwyższej rangi postać spośród aniołów? Legendy podają, że Lucyfer był bardzo pięknym stworzeniem, jednak postanowił się  zbuntować przeciwko Bogu. Stwórca upokorzył księcia aniołów, oraz jego armię popleczników, usuwając wszystkich z nieba. Według tej samej legendy, od tamtego wydarzenia toczy się nieustanna walka na Ziemi pomiędzy dobrem a złem, wojna, która wchodzi już w siódme tysiąclecie. Satanistyczne sympatie części ludzkiego rodzaju od niepamiętnych czasów towarzyszyły naszej historii. Na przestrzeni dziejów pojawiały się szeroko w kulturze: książkach, muzyce czy też filmie. Bez wątpienia połowa ubiegłego wieku obfitowała w pojawienie się wielu grup określających się, jako adoratorzy Szatana czy Diabła, zwolennicy dzieła tych sił. W pamięci osób mojego pokolenia pozostają słynne nazwiska artystów końcówki lat 60tych, grających shock rock: Judas Priest, Ozzy Osbourne czy Marylin Manson. Niezapomniana grupa Black Sabbath tworzyła w tamtym czasie muzykę o mrocznym przesłaniu, którą później nazwano black metalem. W jednym z wywiadów perkusista kultowego zespółu Eagles,  tłumaczył tekst własnego przeboju, jako hołd i zarazem brakujący element dopełnienia ciemnej strony słynnego amerykańskiego snu (american dream). Oznajmił z powagą dziennikarzom, że Szatan zamieszkał w Hotelu California,  w miejscu, które „może być niebem albo piekłem”

guerre-de-satan

To ciekawe, ale zbliżenie do środowiska satanizmu znajdziemy również w winie. Nie tak dawno na jednym z zagranicznych mediów społecznościowych znalazłam diaboliczną reklamę dwóch win pewnej wytwórni z Hiszpanii. Przekaz w postaci kilku filmów video (których nie mam zamiaru nikomu powielać), był bardzo mocny w treści, więc postanowiłam zapytać się producenta  …Czym  jest i co reprezentuje tego rodzaju diaboliczna autoreklama w kontekście kultury wina? Rozumiem, że zróżnicowane problemy współczesnego społeczeństwa przyczyniają się z pewnością do tego, by apologia satanistyczna znajdowała podatny grunt wśród nowych pokoleń wielbicieli muzyki czy kina. Jednak fakt, że próby pozyskiwania followers pojawiają się również wśród miłośników wina stanowi dla mnie nowość.  Wobec ewidentnej chęci wymigania się od odpowiedzi postanowiłam ponowić moje pytanie, drugim: …Czy oznacza coś wyjątkowego dla Winiarni, nagranie satanistycznej reklamy w kampanii promującej niektóre z Waszych win, czy też może po prostu jest to niekonwencjonalna formuła reklamowania nowych produktów? Odpowiedź brzmiała następująco: Jest to metaforyczny przekaz dualizmu, dobra i zła, pokus, zmysłowości, pożądania, życia. Nie jest to konwencjonalna formuła, nie, nie jest. Tak jak i wina, których reklama Cię zaintrygowała takimi nie są i dlatego zostały stworzone. Na koniec dostałam zaproszenie do odwiedzenia wytwórni i degustacji win. No, być może, są to fantazje mojego rozgrzanego umysłu. W każdym razie niektórzy mówią, że obraz jest więcej wart od tysięcy słów. Ci , którzy spotkali się z podobnymi reklamami będą musieli wyciągnąć sami stosowne wnioski. Osobiście szukam w  pasjonującym mnie świecie wina  pozytywnych wibracji, takich, które nie wywołują  u mnie uczucia niepokoju. Nowe i stare czasami potrafi znaleźć  sposób na koegzystencję w pewnej harmonii. Przepraszam, ale w tym wypadku osobiście nie rozumiem podobnych przekazów. I jeszcze jedno, z pewnością prezentowane wina są na dobrym poziomie. Ale czy naprawdę istnieje potrzeba sięgania po tak wyrafinowane techniki marketingu? A może za tym wszystkim jest jeszcze coś więcej? Wiadomo, że od początków swojego istnienia wino nie jest pozbawione symboliki. Jakiś czas temu miałam okazję rozmawiać z bardzo specjalną dla mnie osobą, wielkim gawędziarzem i znawcą wina, hiszpańskim Master of Wine- Pedro Ballesteros. Otóż Pedro wyraził niezwykle głęboką myśl, którą zapamiętałam, a mianowicie, …wino należy rozumieć jako świat emocji, i przede wszystkim narzędzie pozytywnej komunikacji pomiędzy osobami. I niech tak pozostanie, przynajmniej dla mnie. Pozdrawiam naszych lektorów.