Bodas de Caná
Bez kategorii

Dobre wino?… a może najlepsze wino na świecie?

W dzisiejszym artykule pragnęlibyśmy prześledzić historyczne świadectwo odnoszące się do tematyki win opisane w Ewangelii, jako Wesele w Kanie Galilejskiej (J 2,1-12).
Św. Jan opowiada nam historię cudownej przemiany wody w wino, której dokonał Jezus. Oprócz niewątpliwie niezwykłego charakteru tego wydarzenia, ewangelista ilustruje nam obecność szlachetnego trunku na bankiecie z przed około dwóch tysięcy lat, uzupełniając opowieść dodatkowym tłem wskazującym na specjalne cechy i prerogatywy urzędu weselnego starosty – osoby odpowiedzialnej za właściwą oprawę uczty, jak i kolejność i porządek obsługi weselnych gości. Wiemy, że wesele w Kanie było liczne, o czym może świadczyć ilość 6 stągwi przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń i fakt, że stały one puste. Momentem kulminacyjnym tej opowieści jest wiadomość o braku wina na dalszą ucztę. Wszystko wskazuje na to, że z przygotowanych zapasów wypróżniono przedwcześnie ostatni bukłak. Jest sprawą naturalną, że na każdym przyjęciu zaproszonym gościom nigdy nie brakuje apetytu ani pragnienia. Nie mniej jednak informacja o niedostakach w zaopatrzeniu mogła wytworzyć moment niewątpliwej trwogi, stanowiący prawdziwe nieszczęście z rodzaju ostatnich, jakie mogły się przytrafić w tak ważnym dla oblubieńców dniu. W odpowiedzi Boża Wszechmoc dokonuje cudu przemiany zwykłej wody znajdującej się w kamiennych stągwiach.
Można by się spytać, jakie to było wino?
W ewangelicznej relacji wesele odbywało się trzeciego dnia, więc być może chodzi o jom haszliszi, trzeci dzień tygodnia, który zawierał w sobie tajemnicę, wyodrębniającą go chwalebnie spośród innych powszednich dni. Otóż, w trzecim dniu Stworzenia, zadowolony z piękna swojego dzieła Stwórca dwukrotnie wypowiedział słowa: „było ono dobre”.
Jakie mogło, więc być wino, które tego trzeciego dnia tworzy sam Bóg ku radości zebranych nowożeńców i gości?
Wiemy, że wino było dobre, a nawet bardzo dobre, co potwierdza sam mistrz ceremonii pilnujący dopełniania odnośnych nakazów i porządku obsługi na uczcie. My odważymy się dodać, że było to chyba najprzedniejsze wino z rodzaju tych, które potrafią zadowolić każdego smakosza jak również nawet tych najbardziej wytrawnych znawców wszelkich trunków, było to wino z rodzaju tych, które się długo pamięta.
No więc, jakie było to wino z Kany?
… Pełne w ustach, ożywiające, ale nie odurzające, delikatne na podniebieniu, potrafiące dać wewnętrzną radość, rozweselić każdego i napełnić kojącym i łagodnym ciepłem biesiadników weselnych godów. Było to wino, które ze wszech miar przemienia i umacnia na duchu.
Można śmiało powiedzieć, że uczestnicy zaślubin w Kanie otrzymali na pewno wino, które im posmakowało, „wino o całe niebo lepsze”  od tego, co dotychczas mogli skosztować. Warto także dodać, że pojemność każdej z sześciu kamiennych stągwi, w których Jezus przemienił wodę w wino to dwie lub trzy miary. Skoro jedna miara wynosiła około 40 litrów, Jezus dał nowożeńcom piękny prezent w postaci 600 litrów wspaniałego galilejskiego wina. Naprawdę spektakularny był to prezent. To, czego nie podaje żaden z czterech ewangelistów to wyjaśnienie kwestii czy pozostała jakaś ilość tego wina w kamiennych stągwiach czy też zostało ono w całości spożyte przez weselnych gości. Mając na względzie szczególne okoliczności przedstawianego wydarzenia należy skłaniać się ku pierwszej z tych możliwości. Cud przemiany wody w wino, według egzegetów zapowiada przygotowującą się ucztę w królestwie niebieskim przy stole Pana, wzmiankowaną wcześniej wielokrotnie przez proroków. Oby te obietnice mesjańskie spełniły się dla wszystkich. Obyśmy wszyscy mogli zawołać przy tym obiecanym stole głosem poety Jana Kasprowicza z wiersza Cud w Kanie Galilejskiej
„Podajcie mi wina, Aniołowie mili!
Takiegoście jeszcze trunku
Nie pili, nie pili.”