Featured post
Bodega Benito
Bez kategorii

Bodegas Benito Blazquez

W naszych wędrówkach po półwyspie iberyjskim trafiliśmy do Cebreros, niewielkiego  miasteczka nieopodal  Ávila w regionie Castilla i Leon. W Hiszpanii, miejsce to znane jest przede wszystkim z narodzin Adolfo Suareza, pierwszego szefa rządu okresu przemian demokratycznych tego kraju po śmierci generała Franco. Nie mniej jednak,  to nie muzeum poświecone tej historycznej postaci zachęciło nas do odwiedzenia małego Cebreros. Prawdziwym powodem naszej wizyty była chęć  degustacji  dobrych win z Bodegi Benito Blazquez e Hijos. Region, który przyszło nam zwiedzać rozciąga się wzdłuż doliny, przez którą przepływa rzeka  Alberche. Naturalną osłonę przed zimnymi wiatrami oraz łagodną temperaturę w ciągu całego roku zapewnia  układ pasm górskich Cordillera Central, który przyczynia się do tego, że temperatury w tym rejonie są wyjątkowo łagodne,  nawet w środku zimy. Można by rzec wymarzony układ klimatologiczny do uprawy winnej latorośli. I tak właśnie jest. Kultywuje się tu odmianę bardzo delikatnych i smacznych Albillo deserowych winogron jak również słynną białą odmianę słodkiej Chelva, która potrafi zachować się do końca roku kalendarzowego. Obydwa gatunki  stosowane  są raczej do spożycia. Do winnej produkcji służą  sprawdzone szczepy TempranilloGarnacha.Bodegas Benito Blazquéz e Hijos sięgają lat 40-tych ubiegłego wieku, kiedy to patriarcha rodziny tworzy firmę, która szybko zdobywa uznanie na rynku, za jakość produkowanych win. Pierwsza Bodega  ”Santa Dionisia”, o zdolnościach produkcyjnych 200 tys. litrów,  szybko  rozrasta się w prawdziwy kompleks wytwórczy wyposażony w najnowocześniejsze technologie pod nazwą  Bodegas Benito Blazquez e Hijos S.A. W obecnej chwili jej pojemność magazynowa i przetwórcza sięga 18 mln litrów rocznie, z czego większa część produkcji win trafia na export do wielu krajów na wszystkich kontynentach. Dzięki uprzejmości pana Luisa Blazquez mieliśmy możliwość zwiedzania  rozległych instalacji oraz poznania całego procesu tworzonego tam wina, jak również  późniejszej degustacji gotowych  czerwonych (Tinto) i białych (Blanco)  oraz znakomitego Moscatela spod znaku Codigo, handlowej marki win tego producenta. Już na koniec naszej wizyty , z winiarni w Cebreros zabraliśmy  ze sobą do Polski 2 kartony Codigo Bronce, najbardziej przystępnego wina, stworzonego  według  jego twórcy, doświadczonego enologa, pana Benito po to, by wprowadzić  w ten niezwykły świat win konsumentów mniej doświadczonych, rozpoczynających poszukiwanie ”kodowanych” ( w jęz.hiszp. codigo)  treści  i symboli ukrytych w niepozornej   butelce z ciemnego szkła.

adolf_hitler_fb
Bez kategorii

L’Accordéoniste – łyk historii cz.II

Wiosną 1940 roku, paryskie apartamenty hotelu Ritz odwiedza młody człowiek w żołnierskim mundurze, wybierający się bronić własny kraj przed niemieckim najeźdźcą. W drodze na kolejowy dworzec, na którym czekał już pociąg zabierający  wojska na front, spotyka się z ikoną francuskiej muzyki- Edith Piaf.  Prosi muzę o zapoznanie się z dopiero co napisaną muzyczną kompozycją. Słynna artystka daje mu szansę zagrania na pianinie, przy czym wsłuchuje się uważnie w dźwięki granej muzyki. Bardzo szybko akceptuje usłyszaną piosenkę, dokonuje własnej interpretacji i odśpiewuje ją wielokrotnie. L’Accordéoniste, to piękna melodia, która opowiada smutną historię dziewczyny. Wielu francuzom przypomina ich własne przeżycia  złożonych czasów. Utwór staje się szybko wielkim przebojem. Edith Piaf wielokrotnie wspomina, że w czasie wojny należała do francuskiego ruchu oporu. Jednak wielu naocznych świadków potwierdza, że podczas niemieckiej okupacji, występowała również w paryskich klubach i na zamkniętych, prywatnych bankietach organizowanych dla nazistów III Rzeszy. Piaf, której głos i muzyka potrafiły ”zmieniać świat”, odnosiła wielkie sukcesy po obu stronach skomplikowanej rzeczywistości. Jej piosenki stawały się również hymnem wśród Niemców. Przypomnijmy pierwsze słowa tego niezapomnianego utworu, jakim był L’Accordéoniste:

 

Sprzedajna śliczna panna
Ulicy szlifuje bruk
Nie jeden gość od rana
Przestąpił przez jej próg
Lecz gdy czas pracy minie
Gdy zbierze dolę swą
To biegnie tam skąd płynie
Harmonii czysty ton
Tam jest jej port, jej przystań
Jej lek, co leczy z ran
Jej akordeonista
Co gra do tańca tam…..

Hitler en Paris     

KONTEKST HISTORYCZNY                                                                                   

Druga wojna światowa była tak monstrualna, tak niepomierna, że wpłynęła na życie prawie każdego człowieka, a skala ludzkiego doświadczenia tamtych czasów jest prawie niewyobrażalna. W 1940 roku Hitler dokonuje inwazji na Francję. Błyskawiczne zwycięstwo Werhmachtu było wielkim zaskoczeniem dla broniących się. Zaledwie kilka tygodni zajęło Niemcom pokonanie oporu niezwyciężonej armii francuskiej i w pompatycznej paradzie swoich wojsk na majestatycznych Polach Elizejskich, Führer pokazuje całemu światu supremację rasy aryjskiej.

Alemanes en Paris 2

Pierwsza część wojny dla wielu niemieckich żołnierzy była jak sen z bajki. Francja symbolizuje dla nich pewne idee spełniania się Wielkiej Rzeszy. Radość z kończącej się szybko wojny oraz swoisty rodzaj błogostanu i zadowolenia z możliwości dominacji nad wielkim, dobrze prosperującym krajem pobudzają fantazję. Trzeba pamiętać, że przed żołnierzami III Rzeszy otwiera się również możliwość korzystania z tego wszystkiego, czego im brakowało przez ostatnie 2-3 lata. Nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko znalazło się w zasięgu ich rąk. Zastali magazyny praktycznie pełne wszelkich dóbr.

Alemanes en Paris 1

Większość towarów była wtedy jeszcze nadal osiągalna na rynku, nawet te, których nie mogli już dostać we własnym kraju. Francja- kraj miłości, gastronomii i dobrych win rozbudzał wyobraźnię żołnierzy zwycięskiego Werhmachtu. Pokonany Paryż zachowywał nadal swój urok, wyczuwało się jeszcze energię wielkiego miasta. Jak pisali niemieccy żołnierze w swoich pamiętnikach, Paryż emanował pięknem życia. Dla wielu z nich było wielkim przeżyciem zobaczyć po raz pierwszy w życiu Łuk Triumfalny, Pola Elizejskie, plac Zgody i wieżę Eiffla.

world-war-2-in-paris-21

W przeciwieństwie do tego, co pokazali na wschodzie podbitej Europy, gdzie normą była arogancja i dążenie do wyniszczenia wszystkiego na swojej drodze, oraz bestialskie ataki, w tym również na ludność cywilną, ich postawa we Francji była odmienna. Niemcy przybyli do Francji, jak przybywa się na urlop lub przepustkę, wprawdzie jako najeźdźcy, ale absolutnie nie byli to dzicy barbarzyńcy, jak w trakcie działań wojennych na terenie Polski. Wojsko po udanej kampanii blitzkriegu przybyło do podbitego kraju spokojnie, bez okazywania nadmiernej wojowniczości. Francja reprezentowała dla nich pewien stan dobrobytu i szczęścia, i tak się tam chcieli czuć w okresie okupacji.

alemanes-en-paris-en-1940-580x365

Od momentu gdy Hermann Göring w imieniu Rzeszy oświadczył, że największe dobra muszą być zarezerwowane dla niemieckich okupantów, francuskie wino stało się pożądanym towarem, jednak nie do grabieży, lecz handlu. Trzeba jasno powiedzieć, że wino było przez Niemców kupowane, a nie łupione, ponieważ płacono za nie francuskimi pieniędzmi otrzymanymi za ponoszone koszty okupacji kraju. Był to dług zaciągnięty przez rząd Vichy z Banque de France i przekazany na ręce urzędników Rzeszy. W ten sposób Niemcy stali się klientami, wprawdzie ubranymi w mundury wojskowe, ale zazwyczaj uczciwymi nabywcami francuskich dóbr. Płacili za każdą butelkę wina pieniędzmi we frankach.

8246777826_19a3cb77f2_o

Francji, po kapitulacji w 1940 roku i podpisaniu warunków rozejmu, wyznaczono rolę pierwszego dostawcy produktów rolnych dla III Rzeszy.  Wino, jako artykuł powszechnej konsumpcji stanowiło strategiczny towar i pojawiło się na pierwszej liście kontyngentów produktów spożywczych. Wódz niemieckiego państwa-Adolf Hitler nie lubił alkoholu, był abstynentem. Nie cenił win, uważając je, jak sam mówił ”za zwykły ocet”. Nie mniej jednak, jego podwładni nie podzielali  podobnego wstrętu do wina. Większość przywódców partii nazistowskiej je piło i to często, pijaństwo było powszechne. Chociaż Hitler nie należał do miłośników czerwonych trunków, to jednak w jego oficjalnej rezydencji w Berghof, znanej też jako „Orle gniazdo”, położonej w Alpach Salzburskich, wojska alianckie odkryły niewątpliwie jedną z najokazalszych piwnic: ponad 500 000 butelek najlepszych francuskich win z największych roczników.

Berghof

GoebbelsGöring byli świetnymi znawcami i koneserami. Pierwszy preferował  wina Burgundzkie, drugi Bordeaux. Naczelny dowódca niemieckiej Luftwaffe i jego generałowie zadbali o to, aby przez cały okres wojennego konfliktu, wysocy urzędnicy III Rzeszy mogli otrzymywać nieprzerwane dostawy najlepszych win najbardziej prestiżowych marek. Göring  był znany powszechnie z zamiłowania do dobrych trunków i kosztownych dzieł sztuki. Posiadal prawdziwą obsesję na punkcie Roche oraz Château Lafite-Rotschild, i często chwalił się swojemu otoczeniu zawartością winnej kolekcji. Minister spraw zagranicznych Joachim von Ribbentrop posiadał również sporą wiedzę oraz doświadczenie w winiarstwie. Był zięciem króla niemieckiego wina musującego Otto Henkella. Przed rozpoczęciem kariery w partii nazistowskiej, jeszcze w latach 20 tych był importerem i przedstawicielem  handlowym w Niemczech,  takich marek francuskiego szampana, jak: Mumm , Pommery i Laurent Perrier. Wice-kanclerz von Papen, przed wojną był kupcem winnym. W tamtych czasach wino było szczególnie cenione na stołach  największych niemieckich dygnitarzy. Ponadto, luksusowe towary, jakimi były znakomite wina francuskie,  reprezentowały w okresie wojny wartości wyjątkowo cenne. Były to szczególne produkty. Dawały się szybko sprzedać lub wymienić na inne dobra na ograniczonym w latach okupacji rynku, a jednocześnie stanowiły ważny element przyziemnych działań wspierających potężny system nazistowskiej gratyfikacji i korupcji. Hitler wprawdzie nie znał się na winie, ale rozumiał doskonale korzyści, mogące się pojawić w przyszłości. Widział pojawiającą się możliwość nieograniczonego czerpania dochodów ze skarbca, jakim były francuskie winnice. Opracowano bardzo szczegółowy plan. Berlin stworzył zespół specjalistów, „jednolitych kupców wina w mundurach”, którzy we Francji uzyskali ironiczny przydomek Weinführers. Były to osoby mające w pierwszej kolejności za zadanie, ograniczyć grabież  żołnierzy Werhmachtu spowodowaną okupacją, a następnie zająć się uregulowaniem rynku, jak również wykonywaniem stałych zakupów wina po określonych cenach dla wojska, oraz dla innych potrzeb, w celu wysyłki do Niemiec, skąd miało być sprzedawane z zyskiem na  międzynarodowym i krajowym rynku. Był to plan perspektywiczny i w przypadku sukcesu w podbojach Europy zakładał, że Niemcy staliby się w ciągu kilku lat niemal wyłącznym dystrybutorem francuskiego (i nie tylko zresztą) wina na kontynencie, jak również na całym świecie. Kamieniem węgielnym tego planu, jak już wspominaliśmy, byli Weinführers, czyli wysoce zaufane osoby partii nazistowskiej, które zostały wybrane ze względu na swój profesjonalizm i znajomość winiarskiego rynku. Dla Bordeaux był to nie kto inny, jak Heinz Bömers, jeden z największych niemieckich  kupców, którego rodzina była do niedawna właścicielem francuskiej winnicy Château Smith Haut-Lafitte.

0-Chateau-Smith-Haut-Lafitte-4

W Burgundii funkcję komisarza wina pełnił Adolph Segnitz– przed wojną przedstawiciel Romanée Conti na Niemcy. Weinführerem najważniejszego dla Niemców regionu, czyli Szampanii, był Otto Klaebitz, brat Joachima von Ribbentropa, o którym wspominaliśmy już w naszym tekście kilka linijek wyżej. Warto przyjrzeć się teraz,  jak wyglądał stan francuskiego winiarstwa przed okupacją. Otóż, przed wojną rynek wina uległ wielkiej degradacji. Kryzys spowodowyny plagą filoksery oraz późniejsze załamanie się cen winogron pod koniec XIX i na początku XX wieku, a następnie wybuch I wojny światowej, doprowadziły do powstania ostrych napięć we francuskim winiarstwie. Francja odniosła wprawdzie zwycięstwo nad Niemcami podczas pierwszej wielkiej wojny, ale było ono krwawo opłacone. Zwycięstwo, kosztowało utratę prawie jednego pokolenia młodych ludzi, wśród których były oczywiście osoby zajmujące się uprawą winogron i produkcją wina. Ponadto, wiele  winnic uległo zniszczeniu i degradacji w efekcie prowadzonych działań wojennych z użyciem środków chemicznych. Po  wojnie produkcja pozostała na bardzo niskim poziomie i występowały znaczące defekty w jakości win. Załamanie gospodarcze w latach 30tych ubiegłego wieku, przyniosło dekoniunkturę na światowych rynkach oraz wysoką nadprodukcję wina. Magazyny były pełne butelek, których nikt nie chciał kupować. Na dodatek rok 1939 był jednym z najgorszych roczników. Wprawdzie zbiory winogron były bardzo obfite i pozwoliły wyprodukować ponad 70 milionów hektolitrów win we Francji kontynentalnej i 18 milionów w Algierii, ale pod względem jakości były również jednymi z najgorszych od stuleci. Francuscy winiarze zmartwieni kolejnymi wydarzeniami politycznymi i wojskowymi, nie byli pewni swojego jutra. Wiele małych i wielkich winiarni było mocno zadłużonych w bankach. Sektor wina nie miał środków do dalszej egzystencji i rozwoju. Sprzedawano meble i wyposażenie, by płacić pracownikom, karczowano winorośla. Większość winiarzy była bardzo biedna do momentu wybuchu wojny. W tym czasie Niemcy rozpaczliwie potrzebują nakarmić całą populację swojego kraju, która była w trudnej sytuacji w 1940 roku. Potrzebują również nakarmić oraz ugasić pragnienie swoich wojsk do dalszej kontynuacji planowanej wojny. Wino było towarem jak każdy inny, a podbita właśnie Francja posiadała go w dostatku, więcej niż jakikolwiek inny europejski naród. Każdego roku władze niemieckie wymuszały na współpracującym reżimie Vichy marszałka Pétain, około 320 milionów butelek wina, za które płacono. Napoleon Bonaparte, na długo przed II wojną światową, zamówił wagony szampana, aby utrzymać morale swojej armii. Stało się jasne, że wino odegra również ogromną rolę w historii III Rzeszy. I tu wpisują się do kart historii niemieccy, wojskowi delegaci ds. wina- Weinführers

cdn.

Hitler
Bez kategorii

ein Volk, ein Führer und ein Weine cz.I

Śledząc ostatnio na łamach codziennej prasy, gorące wydarzenia we wzajemnych stosunkach pomiędzy niektórymi bratnimi dotychczas krajami, dochodzi się do ciekawych wniosków. Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że świat w dzisiejszych czasach jest jakby bardziej złożony niż mogłoby się to wydawać. Chociaż sprzeczności są niejako wkomponowane w jego istotę, zresztą w znacznym stopniu tworzoną przez złożoną naturę ludzką, to jednak, na obecnym etapie dziejowym, zauważalna jest niebezpieczna chęć, jakby nowego rozdania, widzianego przez piszących te słowa, jako ponowne otwarcie  w wielu dziedzinach…. na przykład zapisanych już dawno kart historii. Rzetelnie udokumentowana wiedza powinna nam jednak pomóc w zrozumieniu sensu posiadania tego oczywistego instrumentu, którym jest poznanie, a którego należałoby się oczywiście również nauczyć w odpowiedni sposób posługiwać. Pragnęlibyśmy dzisiaj zaprosić czytających nasz blog na kolejną wspólną wycieczkę w lekcje historii, a dokładniej poznania jednego z mniej znanych epizodów II wojny światowej.

                                    iabbf

Proponujemy Wam podróż, w ściśle zamierzonym celu uważnego spojrzenia na karty ciekawych wydarzeń dotyczących francuskiego winiarstwa w czasie okupacji Francji przez niemiecką III Rzeszę. Pewna część informacji,  jaka się ostatnio pojawia o zdarzeniach tamtych lat, niestety nie dostarcza nam spostrzeżeń innych niż te, które są oferowane przez jedynie słusznych interpretatorów przeszłości. Dlatego więc, dla pewnej równowagi, z odrobiną historycznej przekory jak zawsze, przedstawimy kilka pozostałych, znanych nam  doświadczeń osób zachowujących do dzisiaj swoje barwne przeżycia z tamtego okresu. Sądzimy, że w ten sposób uważni lektorzy pasjonujący się tematyką wina, będą mieli dostęp do pełniejszego poznania właściwego wymiaru obrazów wydarzeń minionych czasów.

WEIN und KRIEG (Wojna i Wino…francuskie)                                                                         Guerra 1

O sile francuskiego ruchu oporu Résistance, skierowanego przeciwko niemieckim najeźdźcom oraz okupacyjnym władzom wiadomo już stosunkowo sporo. Jest to piękna karta historii wielu, często anonimowych grup ludzi, którzy z narażaniem życia stanęli odważnie w obronie podstawowych wartości własnego narodu.  Nas mocno zainteresowały relacje jakie panowały w tamtym czasie pomiędzy francuskimi winiarzami a okupantem III Rzeszy. Istnieje bowiem sporo niedomówień, a nawet nieścisłości w omawianym temacie. Powszechny pogląd jest taki, że francuscy winiarze oraz plantatorzy winorośli po klęsce wojennej swojego kraju odegrali dużą rolę w walce Niemcami. Utworzył się nawet pewien mit francuskiego winiarza (vigneron resistance), nie przestającego odważnie prowadzić dalej walki zbrojnej… na swój sposób. Spotkaliśmy się z wieloma narracjami informującymi o systematycznych grabieżach winnic oraz bohaterstwie odważnych vignerons, którzy ukrywali w podziemnych piwnicach, pomiędzy  skrzynkami butelek oraz beczkami wina, bojowników ruchu oporu. Znane są wszystkim historie o celowym zamurowywaniu podziemnych części magazynów winnic ślepymi ścianami, by uchronić winne skarby w postaci tysięcy butelek musującago trunku w piwnicach Szampanii. Powielane są przekazy o informowaniu francuskiego ruchu oporu o składanych zamówieniach na wino przez administrację III Rzeszy, w tym między innymi, o słynnym zleceniu dla potrzeb „Pustynnego Lisa”, czyli feldmarszałka Rommla, które to informacje rzekomo miały pomóc aliantom w rozpracowaniu kampanii Hitlera w Afryce Północnej. Słyszeliśmy również wiele historii o odważnych francuskich winiarzach, którzy w obowiązkowych dostawach podmieniali towary na gorszej jakości, starając się oszukiwać okupanta na różne sposoby. Część tych historii jest niewątpliwie bezsporna, bowiem wiele osób z winiarskich regionów Francji ucierpiało z powodu barbarzyńskiego najazdu spragnionych Niemców. Należałoby jednak rozeznać skalę powyższych działań i spojrzeć uważnie jak wyglądały właściwe relacje tamtych czasów u ludzi wina obydwu krajów.                                                                                                                                                                                WEINFÜHRER in FRANKREICH (Führerzy Wina we Francji)

Guerra 3                                    

Każda armia lubi topić swoje smutki przegranych batalii, lub jak kto woli, fetować chwile radości ze zwycięstwa, w butelkach zdobycznego wina. Patrząc uważnie na barwne karty historii można zauważyć, że już w okopach I Wojny Światowej, obok karabinów i armat znajdowały się również skrzynki pełne butelek szampana. Nie wszyscy o tym pamiętają, ale w tamtych czasach na pierwszej linii frontu było pewną tradycją picie szampana i  obyczaj ten przetrwał w niezmienionej formie aż do II Wojny Światowej. Wehrmacht III Rzeszy pod tym względem nie różnił się niczym od innych wielkich armii. Przy okazji militarnych podbojów nie zapominano również o wojennych trofeach, oraz …podstawowym zaopatrzeniu dla swoich sił. Dlatego Niemcom między innymi, zależało bardzo na najsłynniejszym i najbardziej popularnym na kontynencie winie tamtej epoki, jakim był szampan z francuskiego regionu Champagne.

Otto bismark           Od czasów wielkiego kanclerza Rzeszy Niemieckiej –Otto Bismarcka, który z właściwą sobie powagą twierdził, że szampan jest przede wszystkim lekarstwem na wzdęcia, postrzeganie tego trunku przez szerokie masy walecznej rasy aryjskiej, zmieniło się nie do poznania. Tak więc wino w czasie II Wojny Światowej lało się obficie z wojskowych menażek. Pito je na różne sposoby na wielu frontach, również wprost z butelek, chociaż jak zaznaczają uważni badacze historii, oficerowie wyżsi rangą byli zaopatrzeni w kieliszki. Niemiecka ofensywa na Francję odbyła się w błyskawiczny sposób. W ciągu zaledwie sześciu tygodni walk, dumny naród Galów został pobity i upokorzony podpisaniem dotkliwego aktu kapitulacji, narzucającym przegranym, między innymi dotkliwe opłaty na poczet przyszłej okupacji Rzeszy. Początkowo była to kwota sięgająca około 400 milionów franków dziennie (wzrosła do 500 milionów w 1943 roku). III Republika francuska dobiegła kresu. Kraj mocą traktatu został podzielony na dwie strefy: północną będącą pod okupacją Niemców oraz południową- „wolną”, rządzoną przez kolaborujący z Niemcami rząd Vichy.

Vinias de bordeaux

Wielkie regiony Bordeaux, Burgundii i Szampanii ze swoimi malowniczymi, starymi zamkami w otoczeniu winnic, w których trzymano prawdziwe skarby, znalazły się w okupowanej strefie. Winiarze początkowo nie byli pewni co stanie się z ich własnością. Zastanawiano się czy zawartość piwnic zamkowych będzie skonfiskowana, co wydawało się naturalne, czy też może będzie kupiona i zapłacona. W 1940 roku, zaraz po zakończeniu walk pojawił się typowy wojenny impuls gromadzenia łupów, który był krótkim okresem grabieży trwającym około 2 tygodni. Niemieckie władze bardzo szybko uporządkowały sytuację wina na podbitych terenach. Powołano instytucję pod nazwą „Beauftragte für den Weinimport”, czyli coś na kształt winnych komisarzy ds.importu tego trunku dla potrzeb III Rzeszy, których nazistowski rząd wysłał szybko na podbite tereny. Francuzi skolei, nazywali owych komisarzy po swojemu- „Weinführer” i tej ciekawie brzmiącej nazwy odtąd będziemy się trzymać. Byli oni organizatorami obrotu winem i przepływu towaru. Nie były to przypadkowe osoby. Chociaż nosili wojskowe mundury, uważano ich za prawdziwych specjalistów branży, ludzi, którzy mieli dużą wiedzę w tym co robią, między innymi dlatego, że przed wojną zajmowali się zawodowo winem. Pochodzili z niemieckich rodzin kupieckich mających duże doświadzenie w handlu, których firmy na długo przed wojną zawiązały bliskie relacje z francuskimi winiarzami. Tak więc, Weinführers to byli führerzy, czyli przywódcy ds. wina. Ich wodzostwo pojawiło się z potrzeby interesów, które musieli pilnować dla Wielkiej Rzeszy. I trzeba jasno powiedzieć, że w okupowanej Francji prawie wszyscy godzili się na takie przywództwo. Wprawdzie oficjalnie podaje się, że wśród winiarzy istniała duża niechęć w stosunku do okupanta, jednak wiele zachowanych przekazów, wskazuje na nieco inny obraz: zamiast wrogości, całkiem dobre relacje z administracją III Rzeszy, które jak podają niektórzy, łączyła wspólna miłość do wina. Ale o tym napiszemy w kolejnym już odcinku.

The Time Machine
Bez kategorii

The Time Machine- część II.

Czy lubicie podróżować w czasie? To pytanie warto postawić nie tylko miłośnikom książek  gatunku science- ficion. Można by się również zapytać entuzjastów wina, czy pragnęliby wybrać się z nami w podróż w XIX wiek na degustację unikalnego wina tworzonego z winorośli, które przetrwały w niezmienionej postaci czasy odległej już, wielkiej epoki w dziejach ludzkości. Niedawno, w fachowej prasie hiszpańskiej można było przeczytać artykuł pod tytułem ”Cánfora na szczycie świata”. Otóż wino, które dzisiaj prezentujemy zostało wybrane spośród najlepszych pozycji światowego winiarstwa do tworzenia selektywnej Wine list (karty win) w ekskluzywnej restauracji najwyższego na naszej planecie hotelu Grand Hyatt, położonego w Szanghajskiej dzielnicy finansowej Pudong.

Grand Hyatt    grand_hyatt_shanhai restaurant_03Nie dziwi nas wcale to wyróżnienie, świadczące o wysokiej ocenie Cánfora Reserva Especial, ani niebosiężne jego notowanie, bowiem w ostatnim czasie już po raz trzeci mieliśmy okazję degustacji tego prawdziwego nektaru pochodzącego z hiszpańskiego regionu La Mancha. Tym razem, w grupie znajomych sommelierów mogliśmy poddać się wyjątkowej degustacji.

Cánfora-2009-Tempranillo-reserva-especial

Cánfora jest winem najlepszej kategorii produkowanym w wytwórni Bodegas Campos Reales.

Campos Reales       Wykonane zostało wyłącznie z winogron królewskiej odmiany Tempranillo. Jego szczególną cechą jest to, że zrobiono je z winorośli określanych jako Pie Franco, czyli  tych, które uniknęły pladze filoksery, groźnej choroby  z XIX wieku, wyniszczającej masowo plantacje winogron w całej Europie. Aby zrozumieć rozmiar spustoszenia jakiego dokonał w tamtych czasach mały, groźny pasożyt mszycy żerujący na liściach amerykańskiego dębu, a przywieziony nieopatrznie do Europy, musimy wiedzieć, że prawie wszystkie winnice starego kontynentu trzeba było wyciąć i spalić, co doprowadziło do prawdziwej ruiny wielu winiarzy. Od tego momentu winne krzewy sadzono dokonując wszczepienia na odpornych podkładkach, czyli wytrzymałych na zarazę korzeniach winogron sprowadzanych z Ameryki. Zza oceanu przywieziono zarazę i również stamtąd przyszło wybawienie dla zrozpaczonych posiadaczy winnic Starej Europy. Na półwyspie Iberyjskim oraz Wyspach Kanaryjskich pozostały jednak pewne wyjątki- małe enklawy, gdzie zachowały się zdrowe i nietknięte przez plagę winorośla. Pie Franco oznacza Bezpośredni Korzeń, co odnosi się do tych winorośli, które nie były przeszczepiane. Są to inaczej mówiąc zdrowe, zachowane jeszcze sprzed okresu filoksery winne szczepy. W dzisiejszych czasach, jest niezwykle trudno znaleźć tego typu oryginalne winorośla. Powstające z nich gatunki win pozwalają smakoszom na dostęp do owoców winogron w najczystszej postaci. Fakt ten sprawia, że w enologicznym światku, trunki tej kategorii traktowane są jak prawdziwe skarby, swoiste relikty przeszłości. Cánfora Reserva Especial prezentowana jest na rynku w raczej rzadko spotykanej oprawie butelki z ciemnego, nieprzezroczystego szkła, formatu Bordeaux Ancienne. Nie posiada żadnej etykiety, tylko białe i czarne, drukowane na butelce litery, tworzące imponującą estetykę unikalnego wina. To ciekawa kombinacja procesu fermentacji oraz dojrzewania wina w dwóch różnych rodzajach beczek: z amerykańskiego oraz francuskiego dębu, nadających bardzo interesujący bukiet winu. Dojrzewanie przez okres 14 miesięcy pozwala stosować w stosunku do tej pozycji, zgodnie z normami apelacji La Mancha, określenie Reserva, czyli wyższej kategorii win. W ten sposób stworzono bardzo wyraziste wino o dużej koncentracji, mnogości kolorów i złożoności smaków, które zmieniają się, zachodząc jedne po drugich w trakcie degustacji. W nosie jest intensywne, chociaż potrzebuje czasu by się otworzyć, mocno wyraziste i pachnące, gdzie na pierwszym planie pojawiają się nuty czerwonych i czarnych owoców (jeżyny, jagody i śliwki) w obecności aromatycznych ziół i tostów. Na podniebieniu potwierdza się to, co jest wyczuwalne w zapachu. Rozwija się cały wachlarz dojrzałych owoców (suszone śliwki, morele, rodzynki) oraz tabaki i skórzanych nut, które nadają winu wielkiego bogactwa smakowego. Zachowuje w ustach dobrą kwasowość i ładnie zaznaczone, słodkie taniny. Cánfora to dojrzałe, ale jednocześnie zaskakujące, świeże wino, którym będziemy się mogli cieszyć przez kolejnych kilka lat. Jest na pewno złożonym produktem, ale zarazem zdecydowanie innym dla miłośników winnych doznań. Niesłychana spójność wszystkich elementów, i co ciekawe, znakomita integracja aż 14,5º alkoholu robi wrażenie. Wysokiego poziomu zawartości alkoholu w tym przypadku, po prostu się nie wyczuwa. To całkiem nowa wartość świadcząca o znakomitym warsztacie enologa wytwórni. Spotkaliśmy się wielokrotnie z dobrymi winami gdzie alkohol burzył pewną równowagę w trakcie degustacji. Są tacy, którym to nie przeszkadza twierdząc, że tak musi być. My sądzimy jednak, że w poszukiwaniach win doskonałych harmonia wewnętrzna wszystkich części składowych jest wymagalna, konieczna. Wszystkie elementy muszą się dobrze integrować z całością, jakby były pierwszą, a zarazem ostatnią częścią pewnej złożonej układanki wrażeń jakie niesie ze sobą wino. To jest nasz punkt widzenia. Cánfora sprawiła nam, kolejny już raz, ogromną satysfakcję, zapewniamy. Uczestnicy tego spotkania brali udział w ciekawym warsztacie pozwalającym na odbycie prawdziwej, winnej podróży w czasie. Odkrywaliśmy wspólnie historię winiarstwa, które pokazało nam niezwykłe bogactwo, które udało się zachować dla degustacyjnej uciechy wbranych. Warto byłoby też zestawić taki winny rarytas z dobrą kuchnią. Kto wie, czy nie wybierzemy się wkrótce na kolejne testy na najwyższe piętro restauracji Luxury Grand Hyatt w Szanghaju?